| catatonia.blog.pl - archiwum: 8 marca 2007 |
| Strona główna |
8 marca 2007Sądząc po ilości psich kup na chodnikach mamy wiosnę. Żyję tak sobie jedną nogą w łodzi drugą w warszawie i jak to często w życiu bywało, nie mogę ich połączyć, co by sobie życie ułatwić. Lubię przykładać dłoń do serca, sprawdzać, czy bije i wyobrażać sobie jak pompuje krew. Niestety nie pomaga mi to zagłuszyć kompanów podróżny nieodmiennie umilających mi poniedziałkowe poranki w pociągu relacji prowincja – wielki świat. Dlatego też, kochany święty mikołaju, mam nowe marzenie. Nazywa się ipod, jest różowy i cóż... muszę go mieć. Bóg mi świadkiem, że nie jestem gadżeciarą. Mam telefon bez żadnych modnych funkcji (ale za to piękny i czerwny we wzorek) i złomowatego laptopa. I na ipody też kichałam dopóki nie zobaczyłam tego różowego. Damn! Niech no się tylko moja, osłabiona trzema miesiącami bezrobocia, sytuacja finansowa poprawi :) Jako że po napisaniu 7 pełnych zdań nadal nieznany jest mi cel tej bezskładnej wypowiedzi podam tylko na swoje usprawiedliwienie, że ból głowy dokucza mi absolutny i otępiający, nikt się nade mnie nie lituje (mimo, że od godziny staram się zwrócić na swoje cierpienie uwagę co najmniej trzech osób dalszych i bliższych, mniej lub bardziej przypadkowych), a dzisiaj w pracy musiałam napisać jeden dokument KRÓTKO i TREŚCIWIE. Halo! No ja serdecznie przepraszam, ale to jest już kurwa obraza! Bon soir mes amis. (jezu, ta nauka ewidentnie poszła w las) catatonia 2007-03-08 22:13:08 skomentuj (5) |